Patryk Serwański - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Patryk Serwański
Patryk Serwański - dziennikarz sportowy radia RMF FM. Do żółto-niebieskiej stacji dołączył we wrześniu 2008. Zastąpił tym samym na stanowisku Wojciecha Łasickiego. Patryk znalazł chwilę czasu, aby odpowiedzieć na kilka pytań portalowi FAN FM.

Łukasz Domoń: Jak to się stało, że znalazłeś się w radiu RMF FM?

Patryk Serwański: Pewnego ranka zadzwonił do mnie Kuba Wasiak i zaprosił na rozmowę. Nie ukrywam, że byłem nieco zaskoczony. Jakieś dwa tygodnie później siedziałem już przed mikrofonem. Chyba po prostu w odpowiednim momencie odebrałem telefon.

Ł.D.: Jesteś najmłodszym dziennikarzem sportowym stacji, jak zostałeś przyjęty na pokładzie radia?

P.S.: Chyba okres tak zwanej aklimatyzacji poszedł mi dość sprawnie. Jakieś specjalnej tremy nie czułem, a zawsze mogłem liczyć na pomoc innych osób.

Ł.D.: Czy mógłbyś opowiedzieć czytelnikom portalu FAN FM jak wygląda dzień z życia dziennikarza sportowego RMF?

P.S.: Wyznaczają go Fakty Sportowe. Pierwsze są o 6.30 – ostatnie o 22. To ile czasu spędzamy w pracy zależy od wielu czynników. Czasami obowiązki zabierają nam kilka godzin, a niekiedy kilkanaście.

Ł.D.: Jak wyglądała Twoja wcześniejsza kariera dziennikarska?

P.S.: Zaczynałem w warszawskim Akademickim Radiu Kampus. Spędziłem tam ponad dwa lata i wspominam ten okres jak najlepiej. Swojego czasu redakcja sportowa, którą stworzyliśmy w Kampusie była naprawdę świetną paczką. Teraz rzadziej się spotykamy, bo większość z nas trafiła do większych mediów. W Kampusie poznałem także Michała Dukaczewskiego i Artura Ewertowskiego, z którymi teraz pracuję w RMF. Przez blisko rok współpracowałem także z biurem prasowym Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Zasady gry nie są zbyt łatwe, ale warto zobaczyć o co w tym chodzi.

Ł.D.: Czemu akurat wybrałeś dziennikarstwo radiowe, a nie telewizyjne?

P.S.: To nie był świadomy wybór. Do Radia Kampus trafiłem po namowach kolegi. Złapałem bakcyla i tak już zostało. Na początku byłem jednak fanem sportu a nie radia. Choć przyznaję, że dziennikarstwo zawsze mnie pociągało.

Ł.D.: Czy idąc warszawską ulicą lub też robiąc zakupy zostajesz rozpoznawany przez mieszkańców Stolicy?

P.S.: Nie. Za to dość często znajomi, którzy są akurat poza Warszawą piszą, że przed chwilą zjeżdżając na nartach, albo jedząc flądrę nad morzem mnie słyszeli. Wtedy się uśmiecham

Ł.D.: Jako osoba zajmująca się sportem uprawiasz pewnie jakąś jego dziedzinę. Podziel się z czytelnikami naszego portalu jaką?

P.S.: Totalna amatorka: piłka nożna, pływanie, czasami zdarza mi się biegać, ale przyznaję ostatnio jakoś nie potrafię znaleźć czasu na uprawianie sportu. To chyba wina lenistwa. Więcej czasu zajmuje mi sport przed telewizorem, albo na ekranie komputera tu królują managery piłkarskie.

Ł.D.: Któremu klubowi piłkarskiemu kibicujesz?

P.S.: Kiedy zacząłem interesować się piłką na fali była Legia. Z wypiekami na twarzy oglądałem mecze Ligi Mistrzów z IFK Goeteborg, czy Rosenborgiem Trondheim. I tak zostałem kibicem Legii. Od lat trzymam też kciuki za FC Barcelonę i AC Milan. W europejskich pucharach trzymam kciuki równo za wszystkie polskie drużyny. Dlatego fatalna postawa Wisły w ostatnich meczach z Levadią wcale mnie nie ucieszyła.

Ł.D.: Czy masz jakiś ideał dziennikarza sportowego, na którym się wzorujesz albo do którego dążysz?

P.S.: Nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałem. Nie, nie mam.

Ł.D.: Z jakiej największej imprezy sportowej przeprowadzałeś relację dla RMF FM?

P.S.: Największą imprezą był zapewne Puchar Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Choć największe wrażenie zrobiła na mnie wizyta w Belfaście na meczu Irlandia Północna – Polska. I ten pamiętny samobój... Najpierw szok, a potem ryk kibiców gospodarzy.

Ł.D.: Pamiętasz jakąś swoją wpadkę antenową?

P.S.: Kiedyś zapowiedziałem mecz, który miał „rozpocząć się za kilka minut” – szkopuł w tym, że było już po meczu.

Ł.D.: Jesteś bardzo młodym dziennikarzem, a w swojej karierze zaszedłeś już bardzo wysoko. Jakie rady mógłbyś przekazać młodym adeptom dziennikarstwa, którzy zapewne chcieliby być teraz na Twoim miejscu.

P.S.: Bycie dziennikarzem to zdobywanie wiedzy na dany temat, ale i korzystanie z tej wiedzy, którą już mamy. Jeśli ktoś chciałby zajmować się w mediach sportem musi się na nim znać. Niby oczywiste, a różnie z tym bywa. Tak samo jest z innymi dziedzinami. Początkującym radiowcom polecam rozgłośnie akademickie. I z całą pewnością dziennikarstwo to zajęcie dla pasjonatów.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Łukasz Domoń


  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz