Grzegorz Hatylak - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Grzegorz Hatylak

Od lipca 2009r. w szczecińskim oddziale RMF FM pracuje Grzegorz Hatylak. Tylko na FAN FM możesz przeczytać wywiad o pracy, wodzie i nieukończonych studiach, który przeprowadził nasz reporter, Łukasz Domoń.
Grzegorz Hatylak - reporter radia RMF FM na Pomorzu Zachodnim. Zastąpił
na tym stanowisku Pawła Żuchowskiego, który został korespondentem radia
w Stanach Zjednoczonych.



Łukasz Domoń: Jak Pan został przyjęty w szczecińskim oddziale RMF FM, czy od dawna
znał Pan Pawła Żuchowskiego


Grzegorz Hatylak: Tak się składa, że z Pawłem znamy się jak łyse konie od wielu już lat.
Przez pewien czas mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, często widywaliśmy
się na materiałach z tym, że on jako dziennikarz radiowy a ja jeszcze
wówczas jako gryzipiórek czyli ten piszący do gazety. Kiedyś przyznałem
mu się, ze chciałbym spróbować swoich sił także w radiu. Wówczas jeszcze
pracował w Polskim Radiu Szczecin jako reporter i powiedział, że szepnie
dwa słowa komuś a wtedy może, może.. Na to abym zaczął radiową przygodę
musiałem jeszcze kilkanaście miesięcy poczekać a w tym czasie Paweł
odszedł z PR do RMF-ki. Więc nie było nam dane razem. Po roku ja
zmieniłem stacje z regionalnej państwowej na komercyjną ponadregionalna
i po mniej więcej kolejnym roku Paweł zapytał mnie czy może zgłosić moja
kandydaturę na reportera RMF w Szczecinie bo firma szuka. Od razu
zastrzegła, że nie będę sam kandydował tylko takich osób zgłasza około
10. Wiadomo CV, próbki nagrań dotychczasowych materiałów wreszcie
casting czyli osobiste spotkanie z przyszłym szefem no i na koniec
ostateczne rozmowy na Kopcu z prezesem. I oto jestem... niestety znów
nie razem z Pawłem bo kiedy ja przyszedłem do szczecińskiego oddziału
Paweł wyfrunął za ocean... cieszę się bo to dla niego zawodowo awans ale
żałuję bo znów nam nie było dane...



Ł.D.: W pana życiu był epizod prasowy, telewizyjny i radiowy, który z nich
był/jest najbliższy pana sercu.


G.H.: Hm.. trudne pytanie.. Powinienem odpowiedzieć ze radio a najlepiej
obecne :) Ale odpowiedź nie jest taka prosta i jednoznaczna. Z nostalgią
wspominam Kurier Szczeciński - gazetę w której pracowałem bo to pierwsza
moja praca i szkoda że nie dane mi było tam pozostać ale po pierwsze
odezwała się długo dojrzewająca miłość do radia a po drugie nie można
być wiecznie partyzantem nieetatowym, z żalem ale cóż. I trzeba było
wstać i wyjść. I sentymentem darze Polskie Radio Szczecin bo tam się
uczyłem raczkować z mikrofonem i wielu ludzi dobrych dane mi było
poznać. O telewizji zapomnijmy...


Ł.D.: Jak można wyczytać na stronie internetowej radia z którego pan
przeszedł do RMF FM, jest pan humanistą z odzysku, czyli politologiem po
przejściach politechnicznych - czy to wskazuje na jakieś bliższe relacje
łączące pana z politechniką szczecińską (obecnym ZUT-em)?


G.H.: Owszem tak jest. Moja kariera ekhym edukacyjna zawiera niemal dwuletni
epizod politechniczny. Studiowałem oceanotechnikę jako skarłowaciałą
formę morskiej przygody zapoczątkowanej w szkole średniej ale że
niezupełnie chciałem pływać zawodowo (mam dyplom marynarza i motorzysty)
to poszedłem uczyć się projektować statki. I całe szczęście, że nie
wytrwałem tam bo teraz bym upadał pewnie razem ze stocznia albo co
gorsze.. A tak poszedłem na politologie w tzw. Międzyczasie pojawiła się
praca w mediach i... już.


Ł.D.: Nowe radio, nowe otoczenie i zapewne inny styl przygotowywania
informacji. Czy od momentu przejścia do żółto-niebieskiej stacji zdołał
się Pan przystosować do stylu tworzonych w niej informacji?


G.H.: I tak i nie. Nie do końca umiem puścić wodze i iść na żywioł przy
wkładaniu siebie w materiał. Chodzi o to że w poprzednich pracach i 
rozgłośniach niusy robiło się tak trochę, bezosobowo tzn żeby było
profesjonalnie ale... tak sterylnie bez osobistego zabarwienia
produkowanego materiału. Tu szefostwo chce właśnie tego żeby materiały
oprócz tego że są o czymś czyli o materii były jeszcze dodatkowo MOJE.
Żeby odciskać na nich swój stempel. Wiem jaki jestem i jak chcę to robić
ale jeszcze uczę się nie obawiać tej pieczątki postawić. Ale spoko... nie
znacie dnia ani godziny.


Ł.D.: Jak wygląda dzień z życia reportera RMF FM nad morzem, i w związku z 
tym jak wygląda poszukiwanie materiałów do relacji.


G.H.: No właśnie z tym nad morzem to mnie kiedyś trafi. Nie jestem nad morzem,
kiedy dzwoni do mnie wydawca z kopca i mówi skocz na plażę nagraj ludzi
to dla mnie oznacza godzinną a najczęściej godzinną z hakiem jazdę
samochodem bo SZCZECIN NIE LEŻY NAD MORZEM :) Poszukiwanie materiałów
wygląda tak ze a kolekcjonuje informacje od ludzi, ktoś coś słyszał,
widział lub wie że się wydarzy. Prowadzę kalendarz w którym zapisuje to
i owo. Interesuję się tym co się dzieje dookoła słucham czytam oglądam,
pytam szukam inspiracji, I obdzwaniam różnych różnistych molestując ich
kilka razy dziennie pytaniami czy coś się wydarzyło ciekawego albo czy
coś maja w planach. MORZE NIE MA TU NIC DO RZECZY!!!


Ł.D.: Województwo zachodniopomorskie jest bardzo dużym obszarem
administracyjnym Polski. Jakim samochodem porusza się pan po tym terenie?


G.H.: C3 maleństwo oczywiście żółte z napisami. Samochodzik zgrabny ale damski
i gdyby nie te napisy to wyglądałbym raczej zniewiesciale w nim tym
bardziej że wzrost mam słuszny. Na mieście genialny, na trasie słaby,
nie życzę nikomu wyprzedzania w warunkach drogowych między 80 a 110 km/h
wyprzedzania na czwórce tira czy czegokolwiek innego bo tylko 1.1 litra
pojemności ma ten bzyczek.. Ale dużo czasu w nim spędzam więc go
polubiłem. Tylko w nim żarówki padają jak muchy, wymieniałem już ze dwie
z przodu i dwie z tyłu .. I znowu mi z przodu padła.. makabra jakaś..


Ł.D.: Nie samą pracą człowiek żyje. Jest jeszcze życie poza nią. Jest pan
żeglarzem patentowanym. Często Pan pływa po wodach Morza Bałtyckiego lub
Zalewu Szczecińskiego?


G.H.: Oj mało czasu kruca bomba.. mało czasu.. Ostatnio w maju albo w czerwcu
tego roku czyli 2009 roku wyczarterowałem łódkę żeby pobujać się po
zalewie Szczecińskim. A bałtyckich rejsów oj nie pamiętam.. wrzesień
2008 bodaj ale krótki rejsik. Na szczęście wody mamy pod dostatkiem bo i 
jezioro duże i zalew spory i Bałtyk blisko. Tylko czasu mało.. ale
uwielbiam to.. nic nie jest w stanie zaburzyć umysłu kiedy się walczy z 
wiatrem i wodą. Reszta problemów spraw i zagadnień lądowych po prostu
nie istnieje. Zostaje gdzieś za rufą..


Ł.D.: Oprócz żeglarstwa lubi Pan szanty. Śpiewa pan trochę czy tylko
wsłuchuje się w dźwięki tej muzyki?


G.H.: Hehe owszem śpiewam też. Od kilkunastu lat mam przyjemność współtworzyć
zespół QFTRY. Odwiedziłem dzięki temu kawałek świata i poznałem kupę
wspaniałych ludzi. I mogę artystycznie się wyżyć nie szkodząc
psychicznie nikomu za bardzo a i pieniążek czasem z tego wpadnie. Sail Ho!


Ł.D.: Na zakończenie chciałbym zapytać, co można życzyć nadmorskiemu
korespondentowi radia RMF FM? Pomyślnych wiatrów czy może szczęścia i 
zapału w dążeniu do celu? :)


G.H.: Ten zapał to owszem tak. Jest wprawdzie ale nigdy go za mało. I drugi
reporter w oddziale :) bo wiem że jest fajniej we dwójkę.


Ł.D.: Życząc sukcesów w pracy reportera dziękuję za wywiad.



  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz