Małgorzata Kościelniak - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Małgorzata Kościelniak
 fot. RMF FM
Imię i nazwisko: Małgorzata Anna Kościelniak
Wiek: skończone 18 lat ;-) (przyp. JGN)
Stan cywilny : panna, ale spod Lwa ;-)
Motto życiowe: Lepiej smurfnąć i stracić niż nigdy nie smurfnąć...

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Wcześniej pracowałaś w radiu ESKA Warszawa. Czy to była Twoja pierwsza rozgłośnia radiowa i jak trafiłaś stamtąd do RMF-u?
Małgorzata Kościelniak: W Esce zaczęłam pracować jeszcze zanim zaczęłam studiować dziennikarstwo. Prowadziłam surrealistyczny kabaret, potem programy autorskie, wreszcie zaczęłam DJować, byłam DJ Gosią ;-)...w tym czasie wspołpracowałam też m.in. z Trójką, robiłam wywiady podróżując po świecie, np. z Patem Metheny, Suzanne Vega, recenzje z koncertów, felietony satyryczne. A jesienią 2000 RMF FM zaczęło dzwonić do mnie z propozycją przenosin do Krakowa... Ja? Twarda Warszawianka, mająca fajną pracę, zespół, koncerty, przyjaciół, dom, rodzinę, wszystko w Warszawie, ja do Krakowa? I tu odsyłam do mojego motta... Za siedem miesięcy byłam w RMF FM.

JGN: W czerwcu minął rok, kiedy to po raz pierwszy usłyszeliśmy Twój głos na antenie RMF FM. Jak oceniasz czas spędzony w żółto niebieskiej stacji?
MK: Oj, było ciekawie. Właściwie zmieniło się w moim życiu wszystko oprócz rodziców i przyjaciół. Nauczyłam się wiele. Nawet słownictwo w każdej redakcji jest inne, sposób pracy, wydawcy, przyzwyczajenia. Wpadłam od razu w gorący moment antenowy. Wakacje, szpiedzy... a za kilka dni nagle powódź. Zmiana nagle całego programu. Helikoptery, zamieszanie, reporterzy, wejścia antenowe niezapowiedziane, improwizowane w zależności od akcji, licytacje. Niezła szkoła jak na początek dla "nowej". No i ludzie rmfowi. Osobliwe postaci, ciekawe ( i dzięki Bogu). Na czele z Prezesem, szalonym i nieprzewidywalnym, który moje abstrakcyjne ucieczki myślowe łapie bez wysiłku. Też dzięki Bogu.

JGN: Jak wygląda codzienny dzień osoby prowadzącej program w żółto-niebieskiej stacji?
MK: To zależy której osoby. Gosia Kościelniak przychodzi zawsze nieco za późno, siada przy swoim komputerze i łapie baloniki, zimne ognie i pioruny biegające w głowie starając się nadać temu jakiś uczesany charakter. Do tego dochodzą tzw. obligi od wydawców i jest program. Po programie zerkam na dzień następny i czasem jestem łapana przez szefa na pogawędkę o programie, jeśli jest coś ważnego lub kiepski biomet...

JGN: Czy zdarzyła Ci się podczas wejścia antenowego jakaś zabawna/tragiczna sytuacja? Możesz ją nam opowiedzieć?
MK: W zeszłym roku w wakacje prowadziłam mnóstwo licytacji, m.in. sukni ślubnej Justyny Steczkowskiej czy kasku Adama Małysza, a pieniądze były zbierane dle najbardziej pokrzywdzonych w powodzi. Atmosfera podniosła, poważne sprawy, szybkie podnoszenie wysokich kwot... I kiedy na antenie udało mi się znowu od firmy wyciągnąć dużą kwotę, poważnie mówię ,,....mam na dzieję, że uda nam się jeszcze tę kwotę w RMF FM przepić. Przebić.." Leżałam ze śmiechu pod konsoletą długi czas. Jedna literka a taki wstyd.

JGN: Lubisz to co robisz?
MK: Moi znajomi twierdzą, że urodziłam się z mikrofonem. Tym bardziej, że śpiewam i to od najmłodszych lat. A w studiu radiowym czuję się jak w domu.

JGN:
Na jednym z voratli internetowych zajmujących się mediami można było przecztać, że Ty Gosiu i Maki Rogalska "stwarzacie wrażenie eterowych feministek z >>ciętą gadką<< i >>ostrym językiem<<". Mogłabyś się "podpisać" pod tym stwierdzeniem?
MK: Wrażenie mogę stwarzać. Eterowa feministka? Może być. "Eteryczna" byłoby bliższe prawdy. Poza tym osobowość radiowa to nie prawdziwy charakter, to lekkie aktorstwo. Ale nie ukrywam, że mam na co dzień bezlitośnie cięty język. Nie ma to jak rundka złośliwości z godnym przeciwnikiem. Na antenie się powstrzymuję, he, he... Ale to nie chodzi o wrogość do mężczyzn. Ja nie mogę bez nich żyć ;-)...

JGN: W swoich programach często cytujesz napisy graffiti. Pasjonuje Cię ten rodzaj sztuki, a może sama wykonywałaś (wykonujesz) "artystyczne malowanie na ścianie"?
MK: Malowanie tak. Ale nie na ścianie. Po prostu lubię mądrości i śmiesznostki, które tam czasem można znaleźć.

JGN: W jakim zespole jesteś wokalistką (jak długo istnieje. najw. osiągnięcia) i co możesz nam o nim powiedzieć?
MK: Teraz pracuję w zespole Ananke, wydaliśmy pierwszy singiel w 2000 roku, latem, to była taka słodka piosenka "Radio Ty i Ja" z teledyskiem na którym taszczę przez swoje życie wielkie, stare radio... A potem zimowa piosenka "Tak niewiele..." Podobała się, bo bardzo jest mikołajowa. I jeszcze wydaliśmy "Neony". Wiosną 2002. A tej zimy będzie moja ulubiona anankowa ballada jazzowa "Jestem śniegiem". Wyjątkowo jest mi bliska. Tak niezobowiązująco i nieśpiesznie sobie nagrywamy i wydajemy, bo każdy zajmuje się jeszcze innymi rzeczami. Ja oprócz radia mam też swoje koncerciki jazzowe, piszę teksty dla siebie i innych wykonawców, kończę książkę.. A Mirek Gil, który jest druga połową Ananke, jest gitarzystą i kompozytorem z byłego Collage, a teraz też sporo tworzy.

 Małgorzata Kościelniak z zespołem "Purusha"

JGN: Czy możesz opowiedzieć nam pokrótce jak wyglądała wokalna kariera Gosi K.? Pokrótce?
MK: He he, nie było to krótkie. Właściwie śpiewałam od zawsze. Ale tak poważniej zaczęło się gdy w trakcie matury zajęłam trzecie miejsce na krakowskim Festiwalu Piosenki Studenckiej. Potem Fama, zaproszenie do śpiewania w różnych zespołach, I-wsze miejsce na Spotkaniach Zamkowych w Olsztynie, drugie we Wrocławiu na Festiwalu Piosenki Aktorskiej ( to był niezły skandal, a to lubie, bo przeciez byłam studentka dziennikarstwa, a tu Aktorski... Ale pan Bardini był zdecydowany. Powiedział mi kilka mądrości życiowych na ucho. Na scenie) A potem trochę podróżowałam, w Stanach miałam przyjemność spiewać z tamtejszymi jazzmanami, co było moim marzeniem. Nowy Orlean... I zaczęłam śpiewać jazz przede wszystkim, również z big bandem czasem, ale głównie z kwartetem. Itd., itd...

JGN: Jesteś jedyną kobietą w RMF FM, która prowadzi program. Jak się z tym czujesz? Jak pracuje się z męską częścią załogi FM?
MK: No, już nie. Tak było przez pół roku, ale od września doszły dwa kobiece głosy, których długo szukano. (Alicja Stolarczyk niestety opuściła Kopiec po miesiącu - przyp. JGN). Jak się z tym czułam? Świetnie. Bardzo lubię taki nastrój, męska część załogi FM jest uprzejma, profesjonalna i ma poczucie humoru, bez czego sobie nie wyobrażam pracy.

JGN: Myślisz, że to przypadek, że jest tak mało kobiet radiowców w żółto-niebieskiej stacji czy jest to czymś podyktowane.
MK: Jest to wynik, jak by to ująć aby być skromną... ciężkiej sytuacji na rynku głosów i osobowości kobiecych. Jak już się znajdzie ktoś, kto się podoba i spełnia oczekiwania prezesa, to robi się dużo, aby był w RMFie. Dlatego też powoli ja zmieniam się w krakowiankę z warszawianki...

JGN: Używasz specyficznego języka, ("abstrakcyjne ucieczki myślowe") jak myślisz skąd się to wzięło? Czy ma na to wpływ chęć bycia pisarką?
MK: Nie. To, że tak mówię, tak myślę, tak czuję i czasem muszę tłumaczyć z mojego na normalny to wynik tego, że gdzieś w głowie cały czas piszę, a życie układa mi się jak najciekawszy scenariusz. Za co oczywiście dziękuję Aniołowi Stróżowi. I sobie.

Najchętniej odpoczywam przy ... ciszy. Oceanie, wietrze, spokoju

Moja ulubiona muzyka to ... jazz. Wszelki.

Najchętniej czytam ... magiczne księgi, w hamaku.

Potrawa, na myśl o której "cieknie mi ślinka" to ... pierogi z jagodami, pierogami mojej Mamy rozpoczynamy co roku sezon letni.

Twoje największe marzenie, które możesz zdradzić to ... podróżować bez opamiętania morzem, lądem i dżunglą i pisać, pisać i nie wracać na czas bo nie musieć.

Gdy byłam małą dziewczynką chciałam być ... wokalistką i radiowcem. Jestem.

Gdybyś nie pracowała w radio, to chciałabyś być ... pisarką na odległej wyspie z dostawcą owoców raz w tygodniu i świętym spokojem poza tym.


Wywiad autoryzowany
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Copyright © 2002 FAN FM





  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz