Beata Lubecka - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Beata Lubecka
W RMF FM od 10 lat, zaczynała w Łodzi, kończy w Warszawie. FAN FM zaprasza do przeczytania wywiadu z Beatą Lubecką, która w sierpniu zmieni barwy. Jak wspomina dekadę w żółto-niebieskim radiu? Czym tłumaczy odejście z RMF FM? Dowiecie się tylko na FAN FM!

Grzegorz Nałęcz: Jak i kiedy trafiłaś do RMF FM? Czy pamietasz swój pierwszy reportaż?
Beata Lubecka: Do RMF FM trafiłam na początku 1997. Strach pomyśleć, jak dawno temu to było. Usłyszałam o wakacie w łódzkim oddziale RMF od pracujących tam kolegów. Namawiali mnie bardzo, żebym do nich przeszła, a pracowałam w Radiu Łódź. Przerażona jak małe dziecko zdecydowałam się i poszłam na spotkanie z ówczesnym szefem anteny i informacji -- Edwardem Miszczakiem, którego spokojnie można nazwać Edwardem Wszechmogącym.
Oprócz mnie były jeszcze dwie inne kandydatki. Edward wybrał mnie. I tak się zaczęła moja fantastyczna przygoda z RMF FM. Cieszyłam się jak dziecko, a swojego pierwszego reportażu nie pamiętam.

Jak wspominasz pracę w RMF FM - najpierw tą w lokalnym oddziale w Łodzi, później w Warszawie? Co zmieniło się w Twoim życiu przez ten czas?
Praca w łódzkim oddziale to moje pierwsze kroki w dziennikarstwie. Kiedy zaczęłam tam pracować, zawodowo byłam zielona jak szczypiorek na wiosnę, a RMF stawiał wysoko poprzeczkę. Ale poczułam się jak ryba w wodzie, jakbym była skrojona na miarę tego radia. Zresztą już wczesniej w Radiu Łódź, gdzie czytałam serwisy, szefowie zarzucali mi, że jestem taka eremefowska.
RMF Łódź to były fantastyczne czasy. Tworzyliśmy z kolegami Robertem Stanilewiczem, Rafałem Poniatowskim i Adasiem Krzemińskim bardzo zgrany team. Kochałam tam pracować.
Potem każdy poszedł w swoją stronę. Ja zostałam najdłużej. Do składu dołączyli moi koledzy z Radia Łódź, najpierw Daria Grunt, potem Marcin Wąsiewicz. I to też zagrało!
A potem KRRiTv cofnęła nam koncesję na nadawanie programów lokalnych i coś się ewidentnie, i praktycznie i symbolicznie skończyło.
Serce się krajało.
Przyszedł czas na Warszawę. A tutaj musiałam praktycznie zaczynać od początku. Nikogo spoza firmy nie znałam. Żadnych kontaktów. Plułam sobie w brodę, że się na to zdecydowałam. Ale potem mi przeszło i nie żałuję niczego. W Warszawie zdobyłam szlify, jakich nie można zdobyć w żadnym innym polskim mieście.
Warszawa jest jedyna w swoim rodzaju. I jakkolwiek by to obrazoburczo nie zabrzmiało dla wszystkich prowincjuszy, do których i ja się zaliczam i którzy boją się stolicy, powiem jedno: nie taki diabeł straszny jak go malują. Choć oczywiście chwil zwątpienia nie brakuje... ale kto ich nie doświadcza, gdziekolwiek by nie żył?
Co zmieniło się w życiu? Zestarzałam się, niestety. Przytyłam, ale aktualnie walczę o powrót do formy. W końcu nienajgorsza ze mnie babka :-)

Najbardziej spektakularny sukces podczas pracy w RMF FM? Czy były też porażki, które utkwiły Ci w pamięci?
Trudno tu mówić o spektakularnych sukcesach. Takie odnoszą ludzie z telewizji. Ale na moją miarę za takowy, wart odnotowania sukces uważam m.in. pracę przy obsłudze Inwazji Mocy 2000. To było coś. Świetna zabawa. Mogłam sobie pozwolić na tyle antenowego luzu. Czysta zabawa.
Dwa weekendy w Wirakoczy (czy ktoś to jeszcze pamięta???) też zapadły mi w pamięć. Duże wyzwanie, bo nagle jesteś wyrwany z krótkich serwisów, gdzie wszystko jest napisane, dopracowane, a tam -- czysta improwizacja. Duuuuuża jazda.
I jeszcze taki mały sukces. Zaledwie po kilku miesiącach pracy wydawcy z Krakowa wysłali mnie, dziewczynkę, która kompletnie nie interesowała się polityką, żebym przepytałam ówczesnego szefa MSWiA Leszka Millera. Wkurzyłam go wtedy zdrowo. Kompletnie wypadł z roli. Dostałam za to sowitą nagrodę!
A za swój największy sukces uważam przenosiny do Warszawy i fakt, że dałam radę. Lepiej, gorzej, ale nie poddałam się i nie oblałam tego egzaminu. Oby tak dalej. Trzymajcie za mnie kciuki!
Porażek wolę nie wspominać. Wszystkie były lub są na radiowym szpiegu.

Czy długo zastanawiałaś się przed podjęciem decyzji o zmianie pracy? Dlaczego wybór padł na bezpośredniego konkurenta?
Długo. Potrzebowałam zmiany. W tym zawodzie łatwo się zużyć. Trzeba coś zmieniać. Tak uważam. A może się mylę? Ostatecznie to ja za to zapłacę.
Formalnie barwy zmieniam od sierpnia. RMF zawsze będę darzyć dużym sentymentem. Rozstanie to jak przecięcie zawodowej pępowiny. W końcu to RMF mnie wychował. Ale trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść...

Jak na Twoją decyzję zareagowali koledzy z RMF Warszawa i przełożeni?
Koledzy tego nie komentowali, a przełożeni? Proszę ich zapytać.

Janusz i Grzegorz Nałęcz
24.06.2006


  • pierwszy wywiad FAN FM z Beatą Lubecką


  •   Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz