Tomasz Maszczyk - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Tomasz Maszczyk
Tomasz Maszczyk jedyny goprowiec wśród dziennikarzy! Pracował w RMF Katowice, chociaż mieszka w Częstochowie... Umie pilotować szybowiec. Przeżył katastrofę pierwszego helikoptera RMF FM. Czy nadal wsiada do samolotów? Co myśli o zmianach w Radiu w ostatnim 10-leciu?

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Pracujesz w RMF FM od 1993 roku. Obserwowałeś powstawanie radia niemal od początku. Jak oceniasz zmiany, które zaszły przez te 10 lat?
Tomasz Maszczyk: Zmiany są olbrzymie. Począwszy od techniki, a kończąc na osobach z którymi miałem i mam zaszczyt pracować. W ciągu dziesięciu lat zaszły niewyobrażalne zmiany w technice przekazu dźwięku i obrazu. Mamy teraz doskonałą stronę internetową i możemy słuchac radia nie martwiąc się o to czy przekaz naziemny, czy satelitarny dociera do miejsca w którym się znajdujemy. Wystarczy tylko telefon, komputer i wio!
Widzimy obraz studia, widzimy osobę, która siedzi w studiu. Widzimy też zdjęcia reporterów z miejsca, w którym się znajdują. To olbrzymi skok, który dziesięć lat temu był jeszcze w sferze marzeń. Zmieniła się też technika przekazu dźwięku.
Choć od początku posługiwaliśmy się w RMF dźwiękiem cyfrowym to dopiero teraz doskonale słychać barwę dzięki cyfrowym nadajnikom satelitarnym itd. To w sensie techniki. RMF ciągle się zmienia pod tym względem i zapewne nie raz zaskoczy tymi zmianami swoich słuchaczy.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Wcześniej pracowałeś w Częstochowie, byłeś trafficowcem. Po likwidacji oddziału (po decyzji KRRiTv o zakazie rozszczepień) przeniosłeś się do Katowic. Czy nie brakuje Ci Traffic'ów i regionalnych wiadomości?
Tomasz Maszczyk: Od początku powstania oddziału byłem reporterem. Wiadomości drogowe czyli popularne trafiki to była tylko część pracy każdego z nas. Tego rodzaju informacje przekazywały nawet kobiety pracujące w RMF. Skąd twierdzenie, że przeniosłem się do Katowic? Ja od urodzenia mieszkam w Częstochowie. Jest to moje miasto i za nic w świecie nie chcę przenosić się gdziekolwiek. Relacjonuję tylko to co ważne na Śląsku. Pewnie brak jest lokalnych wiadomości naszym słuchaczom, ale Ci zawsze mogli i mogą liczyć na to, że reporter RMF do nich przyjedzie. Otrzymuję wiele sympatycznych telefonów i maili po tym jak interwencja przyniesie skutek w postaci cofnięcia błędnych decyzji, czy poprawienia czegoś czego nie dało się "nigdy poprawić" To najlepsza nagroda dla dziennikarza i nie da się tego przeliczyć na pieniądze.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Gdzie lepiej się mieszka w Częstochowie czy Katowicach?
Tomasz Maszczyk: Nie mieszkam w Katowicach. Mieszkam w Częstochowie i na razie nie mam zamiaru stąd wyjechać. Mimo kilku wad to miasto ma zdecydowanie więcej zalet, a tymi zaletami są mieszkający tu ludzie J

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Jaki jest obecny skład RMF Katowice?
Tomasz Maszczyk: Reporterzy to Marcin Buczek, Przemek Marzec i Tomasz Maszczyk - dodam, że żaden z nas nie mieszka w Katowicach i na tym polega potęga tego radia. J!! W Katowicach pracują także : Marcin Baran - Broker FM i Zbyszko Miska - zajmujący się promocją naszej stacji oraz Marek Adamik.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Kim jest Marek Adamik w RMF Katowice?
Tomasz Maszczyk: Podejrzewam, że jeśli zadacie takie pytanie któremuś z reporterów w kraju nie będzie miał wątpliwości z odpowiedzią kim jest Marek. Jest jedną z najważniejszych postaci RMF Katowice i nie tylko!! To jeden z najlepszych kierowców wozów reporterskich w RMF. Od wielu, wielu lat wozi nas w miejsca zapomniane przez wszystkich. Potrafi doskonale (telefonicznie) doprowadzić reportera do ulicy, przy której coś się stało. Doskonale zna się na technice przekazu dźwięku. Dzięki Markowi reporterzy wiedzą, że "nie zerwie ich z anteny". Wchodząc na żywo z miejsca akcji mamy pewność, że nad wszystkim czuwa Marek i mamy do niego pełne zaufanie. Jeśli mamy ręce zajęte mikrofonem, to mamy pewność, że gdzieś obok Marek stoi z aparatem i cyka kolejne zdjęcie. To "człowiek orkiestra". Zawdzięczam mu wiele. Podobnie jak wielu. To także fantastyczny przyjaciel! Jest z nami przy wypadkach drogowych, pożarach, tragediach i jeśli na antenie słyszycie: ...łączymy się z naszym wozem reporterskim w Katowicach, lub na Śląsku - to wiadomo, że jest tam też Marek Adamik.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Gdzie mieści się RMF Katowice, skąd nadajecie relacje?
Tomasz Maszczyk: Siedzibą RMF Katowice jest wieżowiec przy ul. Francuskiej 70 - mieścimy się na 11 piętrze. Tam też znajduje się studio, z którego nadajemy. Teraz jednak bardzo rzadko, bo głównie jest to nasz reporterski wóz.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Jak oceniasz zmiany które zaszły po 26 maja 2001 w RMF FM? Jak zmieniła się praca reportera?
Tomasz Maszczyk: Zmieniła się przede wszystkim antenowa praca. Postawiliśmy sobie wysoki próg wymagań i wydaje mi się, że każdy kto słucha tej stacji i nagle zmieni gałkę na inną widzi zdecydowaną różnicę w pracy reporterów. Można porównać - polecam.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Czy utrzymujesz kontakt z osobami, które musiały odejść z RMF FM?
Tomasz Maszczyk: Wielu z moich przyjaciół jest nadal dziennikarzami i widujemy się od czasu do czasu podczas relacjonowania różnych wydarzeń. Zawsze są to bardzo miłe spotkania. Wielu nie pracuje już w swoim zawodzie i tu spotkania są trudniejsze. Dziennikarz to taki człowiek, dla którego doba powinna mieć 48 godzin. Brakuje czasu. Piszemy do siebie, albo telefonujemy czy wysyłamy SMS-y. U nich wszystko gra..

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Na www.rmf.fm piszesz, że jesteś jedynym GOPRowcem wśród dziennikarzy. Kiedy zostałeś ratownikiem i dlaczego?
Tomasz Maszczyk: Ratownikiem zostałem w ... 1998. Trafiłem do GOPR-u chcąc pomagać w formowaniu się Grupy Jurajskiej GOPR. Jestem członkiem zarządu i staram się nadal pomagać tym, którzy niosą pomoc innym. Mam nadzieję, że nieźle to wychodzi, bo w ciągu kilku lat zbudowaliśmy nową siedzibę GOPR w Podlesicach. Powstają nowe, sezonowe stacje i coraz więcej osób chce nosić odznaki z niebieskim krzyżem. To fantastyczne i oby ich było jak najwięcej! To naprawdę niezła szkoła życia i przyjaźni.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Czy trudno jest pogodzić pracę dziennikarza i ratownika?
Tomasz Maszczyk: To, że jestem dziennikarzem pomaga za to w różny sposób moim przyjaciołom w GOPR. Są to wspaniali ludzie.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Czy bycie goprowcem pomaga w zdobywaniu informacji?
Tomasz Maszczyk: Nigdy o tym nie myślałem w ten sposób... Raczej nie. W zdobywaniu informacji liczą się źródła, a tych trzeba szukać w różnych dziedzinach. Oczywiście zaletą reportera- GOPR-owca jest to, że o akcjach ratowniczych wie pierwszy.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Największa akcja ratunkowa w której uczestniczyłeś?
Tomasz Maszczyk: Były dwie. Obie związane z głupim i nieodpowiedzialnym zachowaniem pseudo-turystów. Miejscem obu były jaskinie na Jurze. Jeśli chodzi o "wielkość" akcji to raczej nie używa się takich sformuowań. Są udane, i te w których nie można już pomóc ludziom.. Chyba do końca życia będę miał przed oczami zwłoki młodej dziewczyny , która wpadła na dno jaskini.. Gros takich wypadków to wypadki "na własne życzenie". Wybierając się w góry czy do jaskiń wystarczy tylko pamiętać, że jak jest coś wyższego od Ciebie - spadając możesz się zabić. Widząc skałki na Jurze wielu z amatorów - naprawdę pięknych sportów - lekceważy te słowa.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Czy trudno jest zostać ratownikiem GOPR? Jakie wymagania trzeba spelnić?
Tomasz Maszczyk: Ratownikiem GOPR może zostać każdy! Trzeba tylko przejść przez kurs kandydacki, który dla wielu jest bardzo trudny, lub wydaje się trudny. Zgodnie z nazwą "ratownik" trzeba umieć udzielać pomocy przedmedycznej - takiej która polega na tym, że przed przybyciem karetki pogotowia walczy się o życie pacjenta. Po za tym trzeba umieć poruszać się szybo w terenie. Doskonale znać każdy zakamarek i jego nazwę. Wyobraźcie sobie osobę, która dzwoni i potrafi tylko powiedzieć, że ktoś został ranny na "Schodach do nieba". GOPR musi wiedzieć, gdzie są "Schody do nieba" i dotrzeć tam błyskawicznie. Wiele nazw skałek i wejść na skałki istnieje tylko wśród tych, którzy się na nie wspinają, i są przekazywane wśród taterników, alpinistów, czy amatorów. Ratownicy muszą doskonale wiedzieć, jak nazywa się ta, czy inna skała i jak nazywają się wejścia na nią. Po za tym ratownik musi pokonać "tor przeszkód". Jest to np. szybki "rajd" piechotą przez las od jaskini do jaskini w odpowiednim czasie. Wraca się z krawatem z języka.
Oprócz budowy ciała, czy speleologii, trzeba też znać się na meteorologii. Pogoda w górach jest rzeczą złudną. Wybierając się w góry zawsze bierzmy ciepłe swetry, czy kurtki. Na Jurze jest to co prawda niekonieczne, ale warto o tym pamiętać wybierając się do jaskiń. Tam zimą jest nieco cieplej (+5;8 st.C) latem chłodniej - o kilkanaście stopni.
Każdemu, kto chce zostać ratownikiem na Jurze polecam kontakt z Grupą Jurajską GOPR 0-34-3152-099 lub 0-34-3152-000

Janusz i Grzegorz Nałęcz: RMF FM wspólnie z TOPR i TPN organizuje akcję "Bezpieczne Tatry". Co myślisz o tej akcji? Czy przyczyni się ona do zmniejszenia liczby wypadków w górach?
Tomasz Maszczyk: Jeśli to uratuje choć jedno życie - to dużo. Wydaje mi się ,że tego typu akcje uratują niejedno zatem jest po co to robić. Rozmawiając z matką jednego z chłopców , którzy stracili życie w lawinie pod Rysami usłyszałem takie słowa : "może, gdyby mój syn mógł usłyszeć to o czym teraz się mówi to teraz zdawałby maturę" - to chyba najlepszy komentarz do tej akcji.

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Czy to prawda, że potrafisz pilotować samolot? Czy po wypadku ze śmigłowcem RMFu wsiadasz jeszcze do samolotu?
Tomasz Maszczyk: Samolotu nie umiem pilotować. Kiedyś umiałem pilotować szybowiec, skoczyłem ze spadochronem. Latałem w aeroklubie częstochowskim.
- Ostatnio leciałem z moim kolegą - wielokrotnym mistrzem Europy i Świata Januszem Darochą . Zupełnie nieźle mu to wychodzi J!!. Wsiadłem ostatnio do szybowca i poleciałem na akrobację. Wychodzenia z korkociągu nie zapomniałem(!). Spirala wyszła całkiem, całkiem(!). Pętle zrobił instruktor... Najzabawniejsze było to, że kiedy wylądowaliśmy podeszli do nas uczniowie i myśleli ,że ten dziennikarz skorzystał już papierowej torebki itp. Nic z tego. To piękne latanie! Polecam to tym, którzy myślą, że najlepsza jest marycha, koka i amfa. Może i jest, ale to potrafi każdy głupi!!

Janusz i Grzegorz Nałęcz: Jaki typ dziennikarstwa preferuje Tomasz Maszczyk - informacyjne czy śledcze?
Tomasz Maszczyk: Śledcze i informacyjne. To pierwsze jest niestety bardzo pracochłonne. Drugie również, ale efekt przychodzi szybciej. W każdym przypadku odpowiedzialność za słowa jest taka sama: OLBRZYMIA!!

moje hobby to...- ostatnio szukanie meteorytów i skamieniałości,

uwielbiam... - wolny czas!!

nie znoszę... - chamstwa!! ... ale za to uwielbiam górali i góralską muzykę!!

Wywiad autoryzowany.
Janusz i Grzegorz Nałęcz
FAN FM ©2003




  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz