Fakty - FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Bogdan Frymorgen - wizyta w Lublinie /AKTUALIZACJA - wywiad/
11 marca 2012, 20:29 , aktualizacja 12 marca 2012, 22:54
9 marca w Ośrodku "Brama Grodzka – Teatr NN" w Lublinie odbył się szeroko zapowiadany w RMF Classic i RMF FM wernisaż fotografii Geralda Howsona. Kuratorem wystawy jest Bogdan Frymorgen, dziennikarz Radia RMF FM. Obejrzeć ją będzie można do 30 marca w Galerii NN, przy ulicy Grodzkiej.



Wernisaż w rodzinnym mieście reportera FAN FM, Krzysztofa Leszczyńskiego, stał się pretekstem do spotkania i krótkiej rozmowy exclusive z londyńskim korespondentem Radia RMF.



FAN FM: Nie mogę nie zacząć od pytania o Lublin, skąd się wzięło to miasto w Twoim życiorysie?

Bogdan Frymorgen: Pierwsza moja wizyta w Lublinie miała miejsce jakieś 20 lat temu. Mam tu wielu przyjaciół. Tym razem przyjechałem w związku z wystawa prac mojego przyjaciela, Geralda Howsona. Jest to jej druga odsłona większego, trwającego od kilku lat projektu, który wskrzesza zrobione przez niego ponad pół wieku temu fotografie. Na wystawie w galerii lubelskiego ośrodka Brama Grodzka można obejrzeć 30 obrazów starego Lublina i jego mieszkańców. Jest to zupełnie inne spojrzenie na tamtą epokę, widzianą oczami Brytyjskiego fotografia, który w 1959 roku na własne oczy zobaczył realia PRL-u.
Pierwsza wystawa fotografii Howsona miała miejsce w 2009 roku, w Krakowie. W planach jest jeszcze trzecia, w Warszawie. Dodatkowo planuję wydać też album prac Geralda, z jego wizyty w Polsce w 1959 roku.
"Brama Grodzka – Teatr NN" ma podobną ideologię do tej, którą ja uprawiam na krakowskim Kazimierzu. Tam również trzeba dbać o pamięć. Można to robić w różnoraki sposób, bardziej i mniej dosłownie. Nie jestem zwolennikiem restaurowania i odnawiania wszystkiego na sile. Te stare, zniszczone przez czas kamienice też mają swój wyjątkowy klimat.
Fotografie Geralda Howsona z 1959 roku i moje, zrobione podczas pierwszej wizyty w Lublinie, jakieś 20 lat temu są bardzo podobne. Mimo upływu czasu.

FAN FM: jak zaczęła się Twoja współpraca z RMF FM? Dlaczego Londyn?

Bogdan Frymorgen: Pracę rozpocząłem w 1998 roku. Od kilku lat już mieszkałem w Wielkiej Brytanii, współpracowałem wówczas z BBC. To, że znalazłem się w RMF FM to czysty przypadek, po prostu Radio potrzebowało kogoś do swojej placówki w Londynie.
Dla mnie jest to wspaniała przygoda. Współpracuję z ciekawymi ludźmi i zawodowcami. Uprawiany przeze mnie zawód pozwolił mi na poznanie wielu wybitnych ludzi. Nie tylko Brytyjczyków.
Dużo czasu na antenie poświęcam sprawom Polaków mieszkających w Londynie.
Ponadto od lat pasjonuje sie fotografia. Mam za sobą kilka autorskich wystaw w kraju, ale równie chętnie zajmuję się kuratorstwem i animacja kultury.
Uważam, że obowiązkiem dziennikarza jest szersza praca z pożytkiem dla społeczeństwa. Sama twarz w telewizji, czy głos na antenie nie wystarcza. Jest coś takiego jak obowiązek obywatelski, do którego ludzie mediów, z racji ich oddziaływania na społeczeństwo, powinni sie poczuwać.

FAN FM: Więcej o tym jak wygląda praca Bogdana Frymorgena – korespondenta RMF FM z Londynu przeczytacie w serwisie 20lat RMF FM.
Polecamy!

Wróćmy do istoty wizyty Bogdana Frymorgena w Lublinie.

Po otwarciu wystawy odbyło się otwarte spotkanie i dyskusja z gościem poświęcone fotografiom przyjaciela – Geralda Howsona. Obejrzeć można było prezentację ponad 50 prac przedstawiających Kraków i jego mieszkańców w 1959 roku.

Tak Bogdan Frymorgen opowiada o wizycie Howsona w Polsce.
Brytyjczyk Gerald Howson dostaje zlecenie od elitarnego czasopisma "Queen"- ma pojechać do Polski i przywieźć materiał do artykułu, w tym zdjęcia.
Redakcja nie precyzuje, jakie mają one być. Howson jest z zawodu malarzem. Zabiera ze sobą wysłużoną Leicę i plecak. Wkłada do niego konieczne do wywoływania filmów chemikalia. Nie wie, czy może je kupić w Polsce. Negatywy chce widzieć natychmiast, odbitki może zrobić po powrocie. Na to ma czas.

Po długiej podróży pociągiem, Howson odwiedza Lublin, następnie Kraków i Nową Hutę. Później Warszawę. Nie mówi ani słowa po polsku, ale podchodzi blisko. Na wyciągnięcie ręki. Malarskość z jego obrazów przenosi się na każdą kliszę. Brytyjczyk dokumentuje miejsca i ludzi, ale patrzy inaczej niż fotografujący wówczas Polacy.
Zauważa egzotykę powojennej Polski, z tragiczną historią wyrytą zmarszczkami na twarzach jej mieszkańców. Poznaje kilku mówiących po angielsku Polaków. To w ich łazienkach nocą instaluje prowizoryczne ciemnie. W dzień robi zdjęcia
.

Na spotkaniu można było się dowiedzieć również o tym jak zaczęła się znajomość Frymorgena z Howsonem.
Howsona poznałem przypadkiem w Londynie na urodzinach jego córki. "Byłem kiedyś w Polsce" - rzucił na powitanie - "robiłem zdjęcia".
W trakcie rozmowy Gerald przyznaje, że tylko kilka kadrów opublikował dziennik the Daily Telegraph. Zleceniodawca, magazyn "Queen", wycofał się z projektu. Wg redakcji tego czasopisma, fotografie Howsona były zbyt szorstkie i depresyjne. Nie dla brytyjskich arystokratów przyzwyczajonych do błysku diamentowej biżuterii. Umówiliśmy się na spotkanie.

Tydzień później, w skromnym domu Howsona czekała na mnie herbata i kilka pożółklłych zdjęć na stole… dobrych zdjęć, ale tylko kilka. Poczułem rozczarowanie. Po chwili rozmowy Gerald podszedł do kredensu i otworzył szufladę. "Tu jest ich więcej " - powiedział.
Dotykając negatywów w papierowych koszulkach, dodał -"Przeleżały w tym miejscu 50 lat, najwyższy czas ,by je wyciągnąć". Zamarłem. Przede mną leżał skarb, który miał wypełnić ważną część mojego fotograficznego życia. Takich momentów nie zapomina się nigdy...


Wystawę można oglądać do 30 marca w Galerii NN przy ul. Grodzkiej, w Lublinie. Serdecznie polecamy.
Warto zaznaczyć, że podczas wystawy w Krakowie mieszkańcy oglądający fotografie rozpoznawali się na nich. Autor był zachwycony i zaszczycony tym, że sprawiają ludziom tyle radości, że chcą je oglądać i są nimi zafascynowani.

Dzięki uprzejmości Bogdana Frymorgena i Teatru NN prezentujemy Wam kilka zdjęć dawnego Lublina widziana obiektywem Geralda Howsona.







Dzień wcześniej w Lubelskiej Szkole Fotografii Bogdan Frymorgen spotkał się z miłośnikami fotografii, ludźmi którzy wiążą swoją przyszłość z fotografią i fotografowaniem. Można też było podczas tej wizyty odbyć otwarte konsultacje swoich prac.
Bogdan opowiadał o stylu fotografii i fotografowania i jak ważne jest wypracowanie swojego stylu. Swoją przygodę z fotografowaniem rozpoczął mniej więcej 15 lat temu. Jest miłośnikiem fotografii czarno-białej. Nie dzieli zdjęć na cyfrowe i analogowe, nie to dla niego jest najważniejsze. Aparat nazywa "młotkiem" a fotografię "gwoździem". Dla swoich fotografii używa takiego określenia, że są "autystyczne".

Etapy dochodzenia do profesjonalizacji swojej pasji wg Bogdana Frymorgena:
1. Pierwsze świadome zdjęcie. Ciekawostką jest to, że zdjęcie to powstało w Lublinie.
2. Odwaga na pokazanie swoich zdjęć. Pierwsza wytrwa, prezentacje szerszemu gronu.
3. Postawienie sobie pytania "co dalej". Czy dalej chcę to robić co robię, czy chcę wiązać z tym swoja przyszłość.
4. Redagowanie zdjęć. Fotografik powinien mieć kogoś kto zupełnie innym, swoim obiektywnym okiem spojrzy na fotografie, wybierze jego zdaniem najciekawsze, pokaże inne oblicze naszej fotografii.

Bogdan Frymorgen udzielił przyszłym fotografom kilku cennych rad i uwag dotyczących fotografowania. Mówił o tym, że potrzebna jest dyscyplina w robieniu zdjęć oraz o tym, że fotografowanie jest swego rodzaju polowaniem.

Tylko na FAN FM, dzięki uprzejmości autora, przedstawimy Lublin (ulica Grodzka) z przełomu XX i XXI wieku w obiektywie Bogdana Frymorgena.







Mamy też niezwykłą przyjemność zaprezentować czytelnikom FAN FM "pierwsze świadomie zdjęcie" wykonane przez Bogdana Frymorgena w Lublinie (w Bramie Krakowskiej). Ta fotografia, jak mówi jej autor, wyznaczyło jego drogę fotografii.






Krzysztof Leszczyński, FAN FM
Zdjęcia: Gerald Howson, Bogdan Frymorgen, Krzysztof Leszczyński


  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz