FAN FM w centrum wydarzeń Grupy RMF FAN FM
 
 
   



Raport FAN FM
Korespondenci RMF FM
 Eli Barbur
  RMF Tel-Awiw - Izrael
 


FAN FM: Od kiedy istnieje Pana placówka zagraniczna?
Eli Barbur: Od połowy 95. roku.

FAN FM: Czy w oddziale pracuje jeszcze ktoś (np. wydawca, producent) /jeśli tak to kto/ czy Pan sam jest tymi wszystkimi osobami .
Eli Barbur: Zespół zdecydowanie jednoosobowy.

FAN FM: Jak wygląda studio korespondenta. Czy jest to wydzielone miejsce w domowym zaciszu czy oddzielne pomieszczenie w innym końcu miasta.
Eli Barbur: Osobny pokój w mieszkaniu, do którego resztą rodziny (a zwłaszcza troje dzieci), ma wstęp surowo wzbroniony, gdy tatuś pracuje. Na oknach są żaluzje, żeby cholerne słońce bliskowschodnie człowieka nie oślepiało. W czasie pracy - włączona klimatyzacja, bez której nie da się tutaj nic zrobić przez co najmniej pół roku.

FAN FM: Jak został Pan "zwerbowany" do pracy jako korespondent RMF FM ?
Eli Barbur: Ówczesny szef anteny Edward Miszczak zaproponował mi, żebym na rzecz RMF zrezygnował ze współpracy z "Zetką" i "Trójką". Uznałem ten pomysł za b. dobry.

FAN FM: Czy pracował Pan wcześniej w RMF FM i został przeniesiony na "placówkę zagraniczną"?
Eli Barbur: Mieszkam na stałe w Izraelu.

FAN FM: Jak Pan myśli, co zadecydowało, że właśnie Pan objął to stanowisko w Izraelu?
Eli Barbur: Mam wrażenie, ze odpowiadaliśmy sobie wzajemnie.

FAN FM: Jak wygląda zwykły dzień korespondenta RMF FM. /pracuje Pan w jakiś określonych ramach czasowych "od - do" czy sytuacje i wydarzenia są wyznacznikiem czasu pracy/.
Eli Barbur: W tej robocie nie ma czegoś takiego, jak godziny pracy. W razie potrzeby pracuje się na okrągło. W przypadku Izraela zdarza się to niestety dosyć często.

FAN FM: Czy praca za granica jest łatwiejsza czy trudniejsza od tej na miejscu. Co mogłoby przemawiać za tym, że jest łatwiejsza lub trudniejsza. A może tego się nie da porównać?
Eli Barbur: Mam wrażenie, ze każde z tych zajęć jest inne. Jeśli chodzi o media elektroniczne nigdy zresztą nie pracowałem "na miejscu" - zawsze byłem korespondentem zagranicznym.

FAN FM: Łatwiej jest pisać dla czasopisma czy zrobić relacje radiową?
Eli Barbur: Współpracowałem dawniej z "GW" i jeszcze do niedawna z "Wprostem". Nawet w przypadku dziennika i tygodnika różnice są spore, a co dopiero mówić o radiu. W moim przypadku muszę prawie całą korespondencję do serwisów wypełniać wydarzeniami bieżącymi. Na komentarz nie ma czasu ani miejsca; chyba, że takie jest zamówienie z Kopca.

FAN FM: Czy chciałby się Pan zamienić, z którymś z kolegów korespondentów "na kraj" pracy?
Eli Barbur: Czasem mi się marzy praca w jakimś spokojniejszym miejscu, ale to mi szybko przechodzi. Nie ma nic lepszego niż relacjonować na gorąco, gdyż coś naprawdę się dzieje. A na tej arenie dzieje się sporo - i to naprawdę.

FAN FM: Czy miał Pan możliwość poznania się wzajemnie bliżej z innymi korespondentami RMF-u czy może tylko znacie swoje głosy.
Eli Barbur: Czasem spotykamy się, głównie przy okazji kolejnych rocznic powstania firmy. Za rzadko - cholera.

FAN FM: Jak często odwiedza Pan Polskę?
Eli Barbur: Parę razy do roku jestem w Polsce. Po dwóch - trzech miesiącach "niebycia" zaczynam odczuwać, że czegoś mi cholernie brakuje, choć jestem przecież na bieżąco w sprawach polskich - za pośrednictwem satelitarnych mediów elektronicznych i Internesia.

FAN FM: Czy praca jako korespondent radiowy jest tym o czym Pan marzył czy może chciałby Pan robić coś innego?
Eli Barbur: Robię dokładnie to co lubię.

FAN FM: Jest Pan autorem dwóch książek "Wzgorza krzyku" oraz "Grupy na wolnym powietrzu". Są to, z tego co wiemy, dwie bardzo różne pozycje. Czy mogłby nam Pan opowiedzieć o tych książkach? Jakie są Pańskie plany literackie?
Eli Barbur: Napisałem też tom opowiadań pt. "Ten za nim", który wyszedł w 96. roku. Wszystkie trzy książki ukazały się nakładem oficyny Świat Literacki. "Ten za nim" to jakby kontynuacja książki "Grupy na wolnym powietrzu" - i jednocześnie uzupełnienie + cofnięcie. W skład tomu wchodzi pięć tekstów- dwa dzieją się jeszcze w peerelu (czasy szkolne i studenckie); jeden w Hiszpanii; a dwa w Izraelu (tematyka wojskowa) z wyskokiem do Polski niedługo przed wyborami 89.

Obie te książki są głównie o tzw. życiu, czasem samotnym i bezsensownym, ale czasem całkiem OK. Chciałem bardzo, żeby jakieś, powiedzmy "osobiste elementy" znalazły się też w zbiorze reportaży i wywiadów "Wzgórza krzyku" będącym, inaczej niż tamte, książką dziennikarską.

Teraz siedzę nad powieścią, która powinna się ukazać pod koniec roku. Powiem tylko, że dzieje się w izraelskim kurorcie Ejlat nad Morzem Czerwonym, gdzie spotkało się paru dawnych i nowych przyjaciół z Polski i Izraela. Nic więcej nie powiem, żeby nie zapeszyć.

FAN FM: Co sądzi Pan o konflikcie izraelsko-palestynskim, który obserwuje Pan na codzień?
Eli Barbur: Naprawdę ciężka sprawa, tym bardziej właśnie, jak ogląda się to na codzień. Chyba jest to przykład tzw. konfliktów nierozwiązywalnych, które jedynie czas może jakoś złagodzić. Niektórym zdawało się, ze możliwe tutaj są jakieś "przyspieszenia historyczne", czego przykladem były pierwsze układy pokojowe z Oslo (od września 93. roku). To wszystko okazało się pudłem.

Na konflikt izraelsko-palestyński (o skrawek ziemi, która dla wszystkich jest święta) nałożył się w dodatku terroryzm islamski. I to wtedy, jak wydawało się po upadku sowieckiej komuny (i powstaniu "jednobiegunowego" świata), że będzie można tu coś zrobić we względnie spokojnych warunkach. Pojawił się Hamas, Dżihad i bin Laden; wszystko wzięło w łeb. Nikt nie wie do końca, czy terror można zwalczyć siła- i do czego to prowadzi.

FAN FM: Czy łatwo jest zachować bezstronność w relacjonowaniu konflitu bliskowschodniego mieszkając po jednej ze stron?
Eli Barbur: Człowiek- dziennikarz robi co może, aby te chwalebną bezstronność zachować. Człowiek- Izraelczyk musi się miotać i niemal automatycznie bezstronny być nie może, choć żal mu tez oczywiście dzieciaków palestyńskich wystawianych na pierwszy ogień. W sumie dużo łatwiejsze mam zadanie po ataku bin Ladena na Manhattan, bo nagle istota terroru islamskiego stała się jakby bardziej zrozumiała.

FAN FM: Czy mieszkając w Tel-Awiwie nie obawia się Pan zamachów, które często wstrzasają Izraelem (czy nie boi się Pan o swoich bliskich), a może w Tel-Awiwie jest spokojniej niż w Jerozolimie?
Eli Barbur: W Tel Awiwie też były zamachy; udaremniono też plany bojówek Al-Aksy (zbrojne skrzydło Fatah) wysadzenia w powietrze dwóch największych w tym mieście wieżowców (Centrum Uzriela). Na codzień człowiek o tym nie myśli; staram się tylko, jadąc samochodem, nie stawać pod światłami koło autobusów. Eee... tak się tylko mówi- cały czas gdzieś w tyle głowy tkwi świadomość niebezpieczeństwa.

Nowym elementem jest utworzenie w Autonomii Palestyńskiej rządu Abu-Mazena. Jest to miedzy innymi pośredni wynik wojny w Iraku, gdyż w całym świecie arabskim radykalny żywioł dostał potężnego "kopa". Po obaleniu Saddama spadło poważnie zagrożenie Izraela od strony wschodniej; osłabła też pozycja Syrii i Hezbollahu w Libanie. Amerykanie ze swej strony kontynuować będą szeroka batalie przeciw al-Kaidzie na Bliskim Wschodzie i nie tylko.

Możliwe, ze po "przetrawieniu" tych danych Izrael poczuje się mniej zagrożony w sensie geopolitycznym - i dlatego bardziej skłonny do jakiejś ugody z Palestyńczykami. Jeśli umiarkowana ekipa Abu-Mazena zechce i będzie w stanie wyjść naprzeciw, a więc najpierw wymusić przerwanie terroru- można będzie się dogadać. Osobiście mam wrażenie, że coś takiego nastąpi.


Eli Brabur


Eli Barbur z dziećmi

Pozdrawiam
Eli Barbur


Wywiad autoryzowany.
Janusz i Grzegorz Nałęcz
FAN FM Przasnysz
FAN FM ©2003


  Hosted by STREFA.INTERIA.PL     Subskrypcja | Redakcja FAN FM | Napisz